Kiedy w końcu Zoe dojechała na miejsce, ledwo zdążyła opuścić stację i już zatęskniła za Casablanką.
Newport było ponure, deszczowe i brudne, niczym nie przypominało widoków znanych dziewczynie z rodzinnego miasta.
To, co oglądała przez szyby taksówki która dowiozła ją w końcu do konkretnej dzielnicy, nie mogło się jednak równać z obrazem samej Małej Wenecji.
- ledwo postawiła tam pierwsze kroki, i musiała solidnie przypomnieć sobie po co właściwie tu jest, żeby nie zawrócić.
Zoe przypuszczała że kiedyś mogło być to całkiem przyjazne miejsce, jednak teraz...sypiące się, brudne kamienice, chodzący po wąskich uliczkach z bronią na wierzchu młodociani i pozbijane byle jak obozowiska, pod którymi tłoczyli się grupami zmarznięci bezdomni - oto i cały obraz teraźniejszej Małej Wenecji.
Starając się zwracać na siebie jak najmniej uwagi, dziewczyna w końcu zagłębiła się bardziej w wąskie uliczki dzielnicy, szukając tajemniczego ,,Fringe" które Reza zapisał w notce którą zostawił.
Nie chcąc jednak tego robić na własną rękę, w tak niebezpiecznej okolicy, podeszła w końcu do prowizorycznie zbitego straganu, w którym najwyraźniej można było dostać dosłownie wszystko.
Zabawny chiński handlarz, choć uparty by wcisnąć dziewczynie cokolwiek ze swojego asortymentu, w końcu pokazał jej drogę do Fringe, zakrzykując by następnym razem coś kupiła.
Zoe obiecała i podążyła już prosto we wskazanym kierunku, przechodząc w jakąś wąską alejkę w której znajdował się lokal.
Już na pierwszy rzut oka, po nowoczesnym domofonie i pancernych drzwiach w kształcie kopuły, można było odnieść że to miejsce nie pasuje do Newport, ale prawdziwy szok nadszedł dopiero gdy dziewczyna, uprzednio dzwoniąc i informując kim jest i po co przybywa, weszła do środka...wnętrze wręcz kipiało przepychem, było wielkie, nowoczesne i naprawdę ekskluzywne.
Fringe najwyraźniej musiał być jednym z tych drogich lokali, w których na miejsce czeka się miesiącami a ceny są iście horendalne.
Co więc taki lokal robił w Małej Wenecji? Nad tym jednak Zoe nie miała czasu się zastanawiać - podeszła powoli do lady i spytała recepcjonistkę o Charliego.
Kobieta nie była szczególnie skora do rozmowy (szczerze mówiąc, była tak odpychająca, że Zoe dziwiła się iż z taką obsługą mają tu jakichkolwiek gości ) jednak w końcu udzieliła jej informacji.
Okazało się, że Charlie był menedżerem lokalu i...akurat siedział przy jednym ze stolików, w rogu sali.
- Ty jesteś Charlie, prawda? - zagadnęła na powitanie, podchodząc do stolika
- Taak...- odparł spokojnym, grubym głosem - Ty jesteś Zoe, prawda? Wspominałaś, że znasz Jerycho..
- Tak. Był tutaj?
- Skoro tak dobrze się znacie, dlaczego go teraz szukasz? Nie możesz po prostu do niego zadzwonić?
- To...długa historia. Bada teraz pewną sprawę i musiał zejść pod ziemię. Komórkę też wyłączył.
Słuchaj, Charlie..zostawił mi wiadomość, która zawierała twoje imię. To jedyna wskazówka jaką dysponuję.
Charlie westchnął głośno i zamilkł na chwilę.
Wyraźnie było widać że nie ma szczególnej ochoty wdawać się w szczegóły całej sprawy...choć najwyraźniej był dobrze poinformowany.
Zoe jednak nie miała zamiaru odpuszczać.
- Charlie...znam Jerycho. Na pewno poprosił cię, żebyś siedział cicho, nie chciał utrudniać ci życia...ale coś się stało, coś ważnego.
Jeśli możesz mi coś powiedzieć, cokolwiek...nie mam się do kogo innego zwrócić.
- No dobra..- odparł w końcu i rozejrzał się dyskretnie czy nie ma nikogo w pobliżu - Był tutaj wczoraj. Rozmawialiśmy kilka dni wcześniej, ale Jerycho chciał się spotkać.
Miał...kilka pytań, odnośnie miejsca w którym mieszkałem dziesięć lat temu. Domu Granicznego.
- Dom Graniczny? - spytała z zainteresowaniem
- To była stancja studencka prowadzona przez niejaką Fionę, angielkę. To od niej zdobył namiary na mnie.
Teraz to już hotel Victory...podejrzana nora.
W każdym razie Jerycho chciał wiedzieć wszystko o tym budynku - gdzie są wyjścia, wejścia, jaki jest rozkład pomieszczeń...wszystko.
Nie powiedział mi po co - a ja nie pytałem - ale sądzę, że planował się włamać.
- Po co mógłby chcieć to zrobić? - spytała, zamierzając wyciągnąć z Charliego ile się da, zanim sama ruszy dalej.
- Słyszy się różne historie. Podobno to nie hotel, tylko przykrywka dla...- urwał nagle - Nie wiem i nie chcę wiedzieć.
Choć trwało to trochę, Zoe udało się wyciągnąć jeszcze z Charliego informację o rusztowaniach i kanałach, którymi najprędzej można by próbować dostać się do hotelu Victory.
Wiedząc, że na więcej wskazówek już na pewno nie może liczyć, w końcu pożegnała się z menedżerem, obiecując go poinformować gdyby coś odkryła, i opuściła Fringe, wracając na mokre i ciemne uliczki Wenecji i zmierzając w podanym jej kierunku.
Kanały biegnące pod całą dzielnicą autentycznie okazały się być puste, toteż nie było problemu by się nimi przemieszczać, może poza panującymi w nich ciemnościami.
W końcu jednak Zoe dotarła do jakiejś furtki...która prowadziła najwyraźniej na tyły hotelu Victory.
Furtka była jednak zamknięta, a placu pilnował pies, toteż chcąc nie chcąc dziewczyna musiała wrócić do kanałów i poszukać innej drogi.
Nie okazało się to wielkim problemem - kilka minut później była już w piwnicy budynku, dostając się tam przez prowizorycznie zabite okienko.
Bez dłuższego zastanawiania się poszła wąskim korytarzem do przodu, szukając jakiegokolwiek przejścia dalej, aż...zatrzymała się nagle przed jednymi drzwiami.
Na posadzce przed nimi była krew.
Mając w głowie najgorsze scenariusze Zoe otworzyła drzwi i weszła do środka.
Było to najwyraźniej pomieszczenie ochrony - przy ścianie stało kilka monitorów, wyświetlając obraz z kamer a na podłodze, oprócz jeszcze większej plamy zaschniętej krwi...nie było żadnych wątpliwości - to była zapalniczka Rezy.
Zoe opadła lekko na ziemię, nie wiedząc już czy na pewno chce się dowiedzieć co się stało.
Z rozmyślań wyrwał ją w końcu jakiś trzask przy monitorach..
- ...znajdź April Ryan...ocal ją..
- Ta dziewczynka! - zerwała się na równe nogi wpatrując się w ekran.
Blada postać nie ukazała się jednak na tle upiornego domku i zimowego krajobrazu, jak do tej pory.
Tym razem, jeśli wierzyć kamerom, stała w pokoju numer 201 i rączką wskazywała na szafę, aż w końcu zniknęła.
Jakkolwiek Zoe była w niemałym szoku, czuła że to nie może być przypadek.
Kimkolwiek była tajemnicza dziewczynka pokazująca jej się na ekranach, najwyraźniej miała jakiś związek z całą sprawą.
Nie pozostawało więc nic innego jak brnąć w to dalej...i sprawdzić co kryje się w szafie pokoju 201.
Zoe wcisnęła jeszcze przycisk otwierający wyjście z piwnic i skierowała się w końcu schodami do góry.
Jak się okazało, wnętrze samego hotelu było w nie lepszym stanie niż jego podziemia.
Z całą pewnością jednak nie było puste...na rozwalającej się kanapie siedział jakiś mężczyzna, oglądając telewizję.
Na szczęście dla Zoe był wyraźnie mocno zajęty i siedział odwrócony tyłem.
Niewiele więc myśląc, dziewczyna złapała za jakiś podłużny przedmiot i zaczęła się skradać...a kiedy była już całkiem blisko, uderzyła solidnie mężczyznę, modląc się w duchu by nie zadała mu zbyt poważnych obrażeń.
Nie zauważając nikogo więcej w pobliżu, Zoe pobiegła schodami na góre i zaczęła szukać pokoju który wskazała jej dziewczynka.
O ile wcześniej można było jeszcze mieć pozory, że hotel Victory naprawdę jest hotelem, o tyle po zobaczeniu pomieszczeń u góry, wszelkie wątpliwości znikały.
W pustych, brudnych pokojach, które zwykle nawet nie miały drzwi, na wątpliwej jakości materacach spoczywali ludzie, popodłączani do tego samego ustrojstwa do którego podłączona była martwa dziewczyna w domu Rezy.
Ci ludzie jednak najwyraźniej byli żywi - co jakiś czas wstawali ze swoich ,,łóżek" by przejść się kawałek po korytarzu, błądząc nieprzytomnym wzrokiem w około, i wrócić z powrotem.
Zoe robiło się nieprzyjemnie od samego patrzenia na to wszystko, więc skupiła się całkiem na swoich poszukiwaniach.
Pokój 201 znalazła na końcu długiego korytarza na piętrze.
W przeciwieństwie do reszty pomieszczeń, był umeblowany i całkiem zadbany - może poza ścianami, które sypały się jak wszędzie - zapewne więc był wciąż zamieszkany.
Zoe zaczęła się obawiać że mimo wszystko ktoś może w końcu ją przyłapać, więc bez zwlekania podeszła do dużej szafy i otworzyła ją.
Ledwo zdążyła spostrzec że jest w niej jedynie kilka ubrań i oprawione w ramkę zdjęcie, usłyszała za sobą skrzypienie otwieranych drzwi.
- Co tu robisz do kurwy nędzy?! To mój pokój! Wynocha! - wulgarnie wrzasnął od wejścia przybysz.
- Nazywam się Zoe...- odwróciła się powoli, chowając uprzednio dyskretnie zdjęcie w kurtce, i siląc się na spokój - Szukam..przyjaciela.
- A czy ten ,,przyjaciel" tutaj pracuje? Wszystko jest legalne, każdy ma podpisane kontrakty...nikt stąd nie odejdzie!
- Nie, nie pracuje tutaj. Jest dziennikarzem.
- D..dziennikarzem? - zestresowała się nagle wyraźnie - No to czemu szukasz go tutaj, do cholery?
- To duża sprawa. Na twoim miejscu poważnie zastanowiłabym się nad tym jak wygląda twoja sytuacja - odparła pewnie, wykorzystując zdobytą przewagę - Skoro wszystko tu jest legalne, czemu ktoś miałby się interesować tym twoim...przedsięwzięciem?
- Jezu...zabiorą mi pozwolenie...o nie, nie wracam za kratki..
Dalsza część rozmowy przebiegła już całkiem gładko.
Marcus, bo tak miał na imię mężczyzna, wyraźnie wystraszył się tego co może mu grozić i zgodził się pomóc Zoe w poszukiwaniach i udzielić jej wszelkich wskazówek.
Dziewczyna wzamian obiecała mu pełną dyskrecję i nawet małą premię, po czym pożegnała się, dodając że będzie czekać we Fringe.
Tym Marcus był najwyraźniej zaskoczony, jednak zgodził się i odprowadził ją do wyjścia, zapewniając że pojawi się najszybciej jak się da.
Zoe popędziła więc już prosto do Fringe, do Charliego, zdać mu relację ze wszystkiego tak jak obiecała.
Menedżer lokalu był chyba jeszcze bardziej zaskoczony całą historią niż ona sama.
Nie tylko znał niegdyś Marcusa, ale również wiedział do kogo należał pokój 201 i kto znajdował się na zdjęciu...a kiedy padło nazwisko April Ryan, Zoe również wytrzeszczyła oczy ze zdumienia.
Teraz było już wręcz pewne że to wszystko było w jakiś sposób ze sobą powiązane!
Charlie poprosił Zoe by poczekała i polecił kucharzowi by przygotował jej jakieś jedzenie a sam poszedł zadzwonić do swojej przyjaciółki.
Emma, bo to do niej właśnie zadzwonił, ledwo usłyszała o co chodzi powiedziała tylko że złapie najbliższy transport z Europolis i pojawi się najszybciej jak może.
Pozostało więc póki co tylko czekać...
Przyszedł wieczór i sala zaczęła się zapełniać coraz większą ilością ludzi, którzy w większości opuszczali lokal dopiero nad ranem...aż w końcu zjawiła się i sama Emma..
. . .
- ...i to tyle - skończyła opowiadać Zoe - Wiem że to niewiele i wiem też że wcale nie musi chodzić o tą waszą April Ryan, ale..
- Chodzi, z całą pewnością - odezwała się Emma - Nie wierzę w przypadki a to byłby wyjątkowy zbieg okoliczności.
Ona może próbować się z nami skontaktować Charlie. Może potrzebuje naszej pomocy, może...
- Nie rób sobie przedwczesnej nadziei, Emmo, wciąż nie wiemy nic pewnego.
- Przepraszam, że przerywam ale...Charlie, obiecałeś opowiedzieć co stało się z April...- odezwała się Zoe
- Tak, to prawda...- westchnął - Zaginęła...w bardzo dziwnych okolicznościach.
I tak Charlie, razem z Emmą opowiedzieli Zoe o wszystkim.
O historii o dwóch światach, które opowiadała im April, o dziwnych zdarzeniach w Małej Wenecji sprzed dziesięciu lat, o napadzie ludzi korporacji, wylocie April na jedną ze stacji kosmicznych...aż w końcu o Awarii, wydarzeniu które zmieniło świat na zawsze, wydarzeniu które pochłonęło wiele istnień i zrujnowało całe państwa.
Opowieść o równoległych światach wydawała się Zoe nieprawdopodobna ale w końcu...czy sama nie doświadczała ostatnio dziwnych rzeczy?
No i do tego Awaria...choć miała wtedy zaledwie dziesięć lat i niewiele widziała, słyszała naprawdę różne opowieści o tym koszmarnym dniu.
Po skończonej opowieści, Zoe spytała czy może zatelefonować i udała się na górę lokalu, gdzie było trochę ciszej.
Zamierzała skontaktować się z Rezą, niestety ten nadal nie odbierał.
Pojawił się za to ktoś inny..
- Oho, widzę że masz lożę VIP-owską - ucieszył się Marcus, witając się ponownie z Zoe.
- Właśnie miałam do...
- Dobrze się składa, bo przyprowadziłem ze sobą przyjaciół, którzy chcieliby z tobą porozmawiać.
Na osobności.
Zza pleców Marcusa nagle wyszły dwie bliźniaczki, które Zoe kojarzyła już aż za dobrze.
Dziewczyna chciała uciec, jednak nim zdążyła cokolwiek zrobić, jedna z sióstr zdzieliła ją mocno w głowę i Zoe straciła przytomność.
Różowowłosa dziewczyna, wstrzyknęła jej zawartość sporej strzykawki, i podłączyła do dziwnego urządzenia, po czym razem z Marcusem i swoją siostrą opuściła lokal naprędce...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz