poniedziałek, 31 lipca 2017

Rozdział VII: Głębokie błękitne zwierciadło

- Dzięki Równowadze, nic jej się nie stało...- powiedział Kruk, lądując gładko na jakiejś kładce, na której leżała April - O rany, czyż ona nie jest urocza? Szkoda, że to tylko dziewczyna a nie ptak...APRIL!! Obudź się!

April obudziła się po chwili, przetarła oczy i rozejrzała się naprędce.
Sztorm musiał już dawno minąć, wkoło walały się szczątki statku.
Problemem było to że najwyraźniej dalej była gdzieś pośrodku morza.

- Kruk? Tak się bałam...myślałam że wpadłeś w tę burzę i już po tobie - spojrzała na ptaka zmartwionym wzrokiem

- Przypaliłem sobie tylko kilka piór, a pozatym jestem tak naładowany, że jak próbuję coś dziobnąć to mi iskry z dzioba lecą. Ale poza tym wszystko w porządku, morskie powietrze cudownie działa na moje alergie

- Nie wiedziałam, że jesteś alergikiem...wiesz co się stało z załogą? - spytała nagle

- Z tego co wiem uratowali się w szalupie..

Ta informacja ucieszyła April, mimo fatalnej sytuacji w jakiej się znalazła. Choć Nebevay i jego załoga nie byli specjalnie miłymi towarzyszami podróży, nie wybaczyłaby sobie gdyby się okazało że zginęli przez nią.
Z drugiej strony sami pozostawili ją na pastwę losu odpływając w szalupie...
Teraz jednak najważniejszą kwestią było znaleźć jakiś suchy ląd.

- Spróbujesz się zorientować gdzie jest najbliższa wyspa, Kruku?

- Mogę to zrobić, ale musiałbym zostawić cię samą.

- Nic mi się nie stanie, obiecuję.

- Doobra, dobra nie wiń ptaka, że chciał być dżentelmenem. Nic mi się nie stanie, nic mi się nie stanie...zaraz wracam! Nigdzie nie odchodź!

- Niby gdzie miałabym iść? - zaśmiała się ponuro, spoglądając na horyzont

- Dziewczyny zawsze mi znikają. Wierz mi - odparł i odfrunął, po chwili znikając jej z oczu.

April nie pozostało nic innego niż czekać.
Nie było jej jednak dane długo siedzieć w samotności - po chwili spostrzegła jakąś głowę, wychylającą się lekko z wody i wpatrującą się w nią małymi oczkami.
Dziewczyna przypomniała sobie nagle opowieści o krwiożerczych syrenach, jednak stworzenie nie wyglądało na groźne.
Ostrożnie podeszła bliżej i wyciągnęła lekko rękę...a wtedy tajemniczy przybysz wciągnął ją pod wodę, sunąc z zawrotną prędkością coraz głębiej.
Najwyraźniej było tu jakieś miasto, jednak April nie miała okazji rozejrzeć się dokładnie, ponieważ została wciśnięta do jakiegoś dziwacznego, pulsującego bąbla.
Dobrą stroną tego było to, że było tu powietrze.

                         . . .

- No tak, ja wiedziałem, wiedziałem, że tak będzie. Mówiłem, przecież że dziewczyny zawsze mi znikają. Zawsze..- westchnął Kruk, wracając z powrotem na kładkę - APRIL!!

                         . . .

April tymczasem zaczęła rozglądać się po wnętrzu dziwnej rośliny, czy czymkolwiek było to w czym właśnie się znalazła.
Zdawało się, że nie ma szans by się stąd wydostać..w końcu na zewnątrz już na pewno nie było powietrza, a tylko woda.
Spostrzegła jednak jakieś rysunki, wymalowane na ścianach bąbla.
Nie były to może jakieś dzieła sztuki, ale dało się z nich odczytać całkiem jasną instrukcję.April, zgodnie z tym co wyczytała połknęła więc malutką czarną perłę, która miała umożliwić jej porozumiewanie się z tutejszymi stworzeniami, oraz wyrwała ze ściany i wsadziła sobie w usta jakiś polip, dzięki któremu miała móc oddychać pod wodą.
Modląc się w duchu by to zadziałało, opuściła bąbel i wypłynęła w ciemną toń oceanu.
Nie chciała oddalać się za bardzo, nie znając miejsca w którym się znalazła ani trochę, więc postanowiła podpłynąć do  czegoś, co wydawało się być miasteczkiem.
Wpłynęła przez wąską szczelinę do jednego z budynków i zatrzymała się lekko.
Tu ściany były pokryte jakąś świecącą, miękką substancją, od której biło przyjemne ciepło, a przy jednej z nich unosiło się lekko jedno z tych stworzeń, które porwały April.
Wyglądem najbardziej przypominało syrenę, tyle że prócz ogona miało jeszcze coś na kształt skrzydeł.

- W..witaj. Rozumiesz co mówię? - wypaliła nagle April

- Tak, rozumiemy - odparła spokojnie syrena

- Dziwne...mam wrażenie że w ogóle nie powinnam rozumieć tego co do mnie mówisz a jednak rozumiem. Kim pani jest?

- Jesteśmy Królową Trzeciego Miasta Maerum, Oświeconą Szafarką Tanyenn, Tą Która Ochrania Światło.

- Wybacz..wasza wysokość, naprawdę nie wiedziałam że jesteś królową..- speszyła się lekko.

- Jesteśmy tylko Królową. Naszym zadaniem jest służenie służenie ludziom, oświetlanie naszych miast, zapewnianie jedzenia i ochrona przed Szczękokłapami, które polują na nas w mroku.
Przeszłaś dwie próby Zbieracza. Umiesz oddychać pod wodą i rozumiesz język Maerum. Teraz możesz nam służyć.

- S..służyć wam?

- Przyprowadzono cię tu, abyś służyła nam jako zbieraczka Tanyenn...

Z dalszej rozmowy April dowiedziała się, że Tanyenn jest życiodajną substancją, którą to właśnie pokryte były całe ściany, ale od pewnego czasu syreni - czy też raczej Maerum - mieli coraz większy problem z jego zdobyciem.
Zdobyła również kilka cennych dla siebie informacji - jeśli wierzyć Królowej, wrak statku Nebevaya znajdował się gdzieś w pobliżu, a w głębinach morskich naprawdę spoczywał jakiś śpiący Bóg.
W końcu Królowa zakończyła rozmowę, wręczając dziewczynie jakiś kryształ jako prezent i informując, iż niebawem rozpocznie ona swoje szkolenie Zbieraczki.
April popłynęła więc dalej, zamierzając odnaleźć najpierw wrak, gdzie wciąż powinien spoczywać talizman od Tobiasa.
Nie znając jednak dokładnego położenia zatopionego statku, bładziła po okolicy, aż w końcu wpłynęła do jakiejś wysoko sklepionej groty.
Pośrodku stał jakiś kamienny monument i mimo panujących w grocie ciemności, April spostrzegła że kryształ który otrzymała pasował do jednego z wyżłobień. Najwyraźniej brakowało jeszcze trzech podobnych, jednak okazało się że ich znalezienie nie było wielkim problemem - leżały porozrzucane w kątach jaskini.
April ułożyła kamienie we właściwy sposób a wtedy grota rozświetliła się jasnym blaskiem, ukazując dziewczynie kolejne naścienne malowidła.
Tym razem nie były to jednak instrukcje, a pełna historia gatunku Maerum.
Z malowideł wynikało, iż przybyli na Ziemię z kosmosu, na jakimś ogromnym, latającym stworzeniu, i kiedyś stanowili dwa ludy - połowa wybrała morze, połowa ląd.
Oba gatunki żyły w zgodzie i w pełnej symbiozie, najwyraźniej pomagając sobie wzajemnie w zbieraniu Tanyenn, jednak z czasem coś ich podzieliło i stali się zaprzysiężonymi wrogami, a co za tym idzie, życie obu gatunków stało się o wiele cięższe.
Na ostatnim z rysunków, oba ludy podały sobie ręce w zgodzie, jednak to najwyraźniej dopiero miało nastąpić.
Co jednak bardziej przykuło uwagę April, w ścianie znajdowało się jeszcze jedno wyżłobienie, tym razem w kształcie talizmanu Równowagi.
Jako że jednak nie miała go jeszcze przy sobie, opuściła tymczasem grotę, zamierzając poinformować o swym odkryciu Królową. W końcu nie zamierzała spędzić reszty życia na zbieraniu Tanyenn.
Królowa wyraźnie się zdziwiła i kazała natychmiast zaprowadzić do opuszczonej jaskini..

- Czy to możliwe żebyś była..ale nie, przecież nie możesz nią być..- rzekła, rozglądając się w około

- Kim? Kim nie mogę być? - zdziwiła się April

- Ukoicielką Wody. Tą, która według naszego proroctwa uchroni nas przed zagładą i zjednoczy w jeden lud. Tą która odkryje... tą starożytną świątynię..
Ale nie wypełniłaś jeszcze pozostałych proroctw. Może to tylko przypadek. Musisz pokazać nam dowód swojej misji, w służbie Równowagi...

- Talizman..! A niech to..

- Musisz również zabić Szczękokłapa za pomocą włóczni, a potem przedstawić nam dowód, że tego dokonałaś. Kiedy to zrobisz, pomożemy ci zjednoczyć nasz lud.

- No dobrze...gdzie mogę znaleźć tego...Szczękokłapa?

- Jeśli to ty jesteś Ukoicielką Wody, na pewno go znajdziesz.
Weź tę włócznię i zabij go, a potem wróć tutaj z dowodem - mówiąc to podała April ostro zakończoną włócznię i odpłynęła.

Szczerze mówiąc, April wątpiła by udało jej się dokonać tego, czego wymagała od niej Królowa, ale jak zwykle nie miała wyjścia.
No i w końcu nie takie rzeczy już robiła od czasu kiedy jej świat stanął do góry nogami.
Opuściła siedzibę Królowej i popłynęła tym razem w innym kierunku, oddalając się trochę bardziej.
Po kilku minutach poszukiwań spostrzegła w końcu zarys czegoś co przypominało kształtem statek, a gdy podpłynęła bliżej z radością odkryła że był to właśnie ten który przypadkiem udało jej się zatopić.
Szybko jednak okazało się że to nie jedyne co udało jej się znalazł...ze sporej dziury w pokładzie wychylił się nagle Szczękokłap.
Z początku jedynie wlepił swoje wielkie oczyska w dziewczynę, w końcu rzucił się jednak w jej stronę, rozwierając paszczę.
April wrzasnęła przenikliwie i instynktownie zamachnęła się włócznią, szczęśliwie przebijając nią potwora na wylot w ostatnim momencie.
Wyrwała mu jeszcze ząb, by mieć dowód dla Królowej i ostrożnie wpłynęła do wnętrza statku. Skrzynia którą wcześniej próbowała rozwalić siekierą najwyraźniej musiała się otworzyć, bo talizman wisiał swobodnie, zaczepiony o jakąś deskę.
Zabrała go, i mając już wszystko czego potrzebowała, wróciła z powrotem do miasteczka Maerum, zachaczając jeszcze po drodze o jaskinię, by sprawdzić ostatnie wyżłobienie które tam znalazła.
April przyłożyła tam talizman i rozradowała się po chwili, gdy w ścianie otworzyło się maleńkie przejście i jej oczom ukazał się drugi kawałek dysku. A raczej jego połówka.
Tak czy tak, nieprzewidziane porwanie jednak nie wyszło na marne!
Rozochocona już całkiem April wróciła w końcu z powrotem do siedziby Królowej.

- Oto ząb okropnego Szczękokłapa, który strzegł wraku. Niech będzie dowodem mojej siły i odwagi.
I dowód mojej misji - magiczny talizman ze znakiem Równowagi. To dowód, że jestem Trzynastym Strażnikiem.
A to..znalazłam w waszej grocie. To część dysku, który przywróci Równowagę i uratuje bliźniacze światy przed zagładą - rzekła April, pokazując jej wszystkie trzy przedmioty

- Wypełniłaś wszystkie proroctwa, oprócz jednego. Może faktycznie jesteś Ukoicielką Wody. Nie sądziłam, że pojawi się ona jeszcze za naszego życia.

- Zabierzesz mnie teraz do waszego śpiącego Boga?

- Jeśli wypełnisz ostatnie proroctwo...zjednoczysz nasz lud. Choć sama nie rozumiem, z kim mielibyśmy się jednoczyć.

- Z Alatienami, Skrzydlatymi Ludź..

- Co? To herezja! To nasi wrogowie! - zdenerwowała się Królowa

- Może i teraz to wasi wrogowie, ale kiedyś stanowiliście jeden lud. To było bardzo dawno temu, a potem wasz gatunek rozdzielił się na dwa. Jeden wybrał życie na lądzie, drugi w morzu...mówią o tym rysunki w tej grocie!

- Ale..co powiedzą inni Maerum, gdy im powiemy że Skrzydlate Demony są naszymi siostrami i braćmi..?

- Jesteś ich Królową, więc na pewno uda ci się ich przekonać, żeby przyjęli swoje dziedzictwo.
Alatieni także muszą to zrozumieć, im też nie przyjdzie to łatwo.

- Zatem musisz do nich iść i dowiedzieć się czy nasza świątynia mówi prawdę i czy będą chcieli z nami rozmawiać jak cywilizowane stworzenia.
Jeden z moich poddanych, zaprowadzi cię na Alezję. Kiedy już tam będziesz, odnajdziesz Alatienów i porozmawiasz z ich przywódcami. Jeśli zgodzą się z nami rozmawiać, spotkamy się w miejscu które wskażesz.
Zatrzymamy kawałek dysku, który znalazłaś w świątyni.
Jeśli Alatieni będą chcieli rozmawiać, przyniesiemy go ze sobą..

- Dobrze. Obiecuję, że zrobię wszystko co w mojej mocy - odrzekła April, oddając Królowej kawałek dysku

- Bezpiecznej podróży, Ukoicielko Wody..

Królowa odpłynęła, wracając po chwili z innym Maerum, który pociągnął za sobą April, zabierając ją na sam brzeg wyspy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz