Poranna Gwiazda była jedną wielką poczekalnią, albo raczej kosmicznym dworcem.
Stłoczeni przyszli koloniści oczekiwali na przylot kolejnego promu godzinami, skracając sobie czas bieganiem po tutejszych wystawach, których najwyraźniej otworzono tu tyle by wycisnąć od kolonistów jeszcze na koniec ostatnie grosze - tam gdzie się wybierali i tak żadne pieniądze nie były im w końcu przydatne.
April jednak nie miała zamiaru udawać się na zakupy, ani tymbardziej w dalszą podróż, toteż rozglądała się dyskretnie po wielkiej hali w poszukiwaniu przejścia czy drzwi do pomieszczeń gdzie Awangarda mogła przetrzymywać Strażnika.
Nie było to trudnym zadaniem - szybko zauważyła spory, oświetlony korytarz na wprost niej, jednak problemem była ochrona, nie odchodząca ze swojego miejsca ani na chwilę.
Jedyną opcją zostały więc toalety...i ku zdziwieniu April, był to trafiony pomysł.
Małe przejście w ścianie nie było może najwygodniejszą drogą, ale z pewnością najbezpieczniejszą.
April ostrożnie odsunęła kratkę i wsunęła się powoli do szybu, czołgając się nim parę dobrych minut zanim w końcu znalazła się w jakimś ledwo oświetlonym tunelu.
Sieć tuneli nie była zbyt duża, nawet będąc tu poraz pierwszy nie było możliwości by się pogubić.
Ryan z łatwością znalazła cele więzienne, jednak problemem byli patrolujący korytarz strażnicy.
Myśląc nad rozwiązaniem i chodząc ostrożnie po całym kompleksie, dziewczyna trafiła w końcu do jakiegoś pomieszczenia, które służyło najwyraźniej za centrum zarządzania całą placówką.
Dziękując w duchu komuś kto opuścił swój posterunek, April dobrała się do komputera i odwołała strażników z warty, zapewniając że zaraz ktoś ich zmieni.
Sprawdziła jeszcze w bazie danych, gdzie dokładnie przetrzymywany jest Strażnik i zabrała odpowiedni klucz, po czym wróciła z powrotem na pusty już korytarz i obawiając się trochę, otworzyła drzwi celi numer 5.
Niezgrabnym krokiem, z pomieszczenia wyszedł do dziewczyny jakiś chudy, wysoki, dziwacznie ubrany chłopak.
- Witaj. Niełatwo było cię znaleźć - przywitała się April
- Mówisz w języku Na'ven? Jesteś z Arkadii?
- Nie, jestem Skoczkiem, tak jak ty. I podobno mam być następnym Strażnikiem, choć wciąż ciężko mi się z tym pogodzić. Nazywam się April Ryan.
- Adrian - podał jej rękę, przyglądając się z uwagą - Przyszłaś mnie uwolnić, czy przesłuchiwać?
- Jestem po stronie tych dobrych! Prawdę mówiąc...wszystkim co z nich zostało
- Równowaga..się rozpada. Nie chciałem opuszczać Krainy Strażnika, ale nie miałem wyjścia.
- Nikt cię nie wini. Ale jeśli się nie pospieszymy, może nam braknąć czasu żeby ocalić świat...światy. Po prostu trzymaj się mnie. Wyciągnę nas stąd. Z tego co wiem, te wrota do Krainy Strażnika, są gdzieś niedaleko tej stacji...- powiedziała i poprowadziła Adriana powoli za sobą.
Wrócili razem do centrum zarządzania, gdzie April odwołała ze stanowiska kolejnych ochroniarzy, po czym skierowali się śluzy, z której w odpowiedniej kapsule można było wydostać się w kosmiczną przestrzeń.
Nie mogło jednak pojść tak łatwo - zabierając się do przygotowania kapsuł do podróży, April odkryła że są niekompletne.
Chcąc nie chcąc, musiała zostawić Adriana samego i iść poszukać brakujących części, odwołując oczywiście kolejnych strażników, tym razem z ładowni.
Starając się robić jak najmniej hałasu, dziewczyna przekopywała wielkie skrzynie, aż w końcu znalazła to czego było jej potrzeba i wróciła do śluzy.
Na całe szczęście Adrian wciąż tam czekał.
- Wejdź do tego - powiedziała April, kiedy dołączyła brakujące części - To sonda, taki egzoszkieletowy skaf...a zresztą, i tak nie masz bladego pojęcia o czym mówię. Polecę zaraz za tobą i cię przechwycę, razem przelecimy przez wrota..
- Rozumiem..- odrzekł, spoglądając niepewnie w stronę kapsuły - Jeszcze jedno, April. Kiedy znajdziemy się w Krainie Strażnika, możemy przez przypadek się rozdzielić, dlatego muszę cię ostrzec.
Zanim dojdziesz do Studni Stworzenia, czekają cię trzy próby.
- Jeszcze jakieś próby? Myślałam, że skoro mam już dysk..
- Dysk jest tylko kluczem, April. Będziesz musiała udowodnić Równowadze, że zasługujesz na to, żeby zostać Strażnikiem na kolejne tysiąc lat.
- No dobra, w takim razie...co to za próby?
- Pierwsza próba, to Próba Siły. Musisz pokonać potężnego wroga, używając swoich talentów bojowych i magicznych.
- Świetnie, nie mam żadnych talentów bojowych..ani tymbardziej magicznych - westchnęła ciężko - A druga?
- Druga to Próba Ducha. Musisz zmierzyć się z tym, czego boisz się najbardziej, z mrokiem który jest w twoim sercu.
I trzecia...Próba Materii. Żeby dostać się do Studni Stworzenia, będziesz musiała pokonać przeszkodę pozornie nie do przejścia, używając wszelkich możliwych sposobów..
- Ta ostatnia chyba będzie najłatwiejsza...więc to tyle, tak? Mam przejść te próby i wszystko załatwione?
- Tak...jak już mówiłem, może mnie nie być przy tobie, gdy już znajdziemy się w Krainie. W takim przypadku kieruj się w stronę Wieży.
- Dobra, zrozumiałam. Teraz spieszmy się, zanim ktoś nas tu znajdzie. Wejdź do sondy, będę zaraz za tobą.
Adrian posłusznie wsiadł do kapsuły i April uruchomiła mechanizm, wysyłając go w przestrzeń kosmiczną.
Chwilę później to samo uczyniła ze sobą.
Kierowanie sondą okazało się wręcz dziecinnie proste, więc dziewczyna nie miała z tym żadnego problemu...czego nie można było powiedzieć o Adrianie.
Były Strażnik Równowagi kręcił się wokoło, oddalając się w szybkim tempie.
April przyspieszyła więc by go dogonić, aż nagle...jej oczom ukazało się jasne, wirujące światło.
Tunel...tylko ze sto razy większy od tego, którym przemieszczała się między Stark i Arkadią.
Nim się obejrzała, Adrian zniknął w tym wirze, więc i ona, bez namysłu poleciała w tamtą stronę, znikając po chwili i zamykając tym samym przejście...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz